UWARUNKOWANIA GEOPOLITYCZNE WNP. Perspektywy dla GUUAM

Uwarunkowania geopolityczne i problemy byłych republik sowieckich w kontekście nowej roli Rosji

…”W wypadku możliwości zagarnięcia Kaukazu przez Rosję, wiele może się zmienić. Byłaby to także bolesna strata dla Turcji. Od dawna w ramach NATO zabiegano już o przychylność Gruzji, celem dostarczania ropy znad Morza Kapsijskiego do portu Ceyhan nad Morzem Śródziemnym. Sojusz rosyjsko-ormiański, a także konflikt karabaski, przestały być gwarancją dla Rosji, zabezpieczenia tras przepływu surowców energetycznych znad Morza Kaspijskiego. „….

Flota rosyjska na Krymie płynie w kierunku gruzińskiego wybrzeża fot. Reuters

Tematem niniejszej pracy będzie przedstawienie sytuacji geopolitycznej wybranych państw Eurazji, powstałych po rozpadzie ZSRR. Nowa mapa geopolityczna Eurazji niesie za sobą wiele oczekiwań, ale też problemy. Byłe republiki postsowieckie posiadają ścisłe związki z Rosją, to jednak w ostatnich latach polityka zagraniczna tych państw ewoluowała w kierunku zapewnienia sobie większej niezależności politycznej, czy gospodarczej. W tym celu starano się m.in. przeorientować dotychczasowe sojusze. Dużą rolę w tej strategii odgrywa Sojusz Północnoatlantycki, UE oraz kraje muzułmańskie, szczególnie Iran i Turcja.

Ewolucyjnie stale zmniejsza się znaczenie Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP), będącej w istocie instrumentem politycznym i gospodarczym, mającym zachować dotychczasowe wpływy rosyjskie. Biorąc jednak pod uwagę tradycyjne związki handlowe, łączące Rosję z republikami postsowieckimi, istnienie WNP jest nadal uzasadnione. Początkowo na tym obszarze próbowano tworzyć specyficzną „Wspólnotę Gospodarczą”, w której obrębie miałyby istnieć wspólny rynek, wspólna polityka zagraniczna.

18 października 1991 roku osiem byłych republik postsowieckich Armenia, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Rosja, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan, podpisały traktat wstępne porozumienie. Ukraina i Mołdawia uczyniły to nieco później, a Gruzja i Azerbejdżan odmówiły. 21 grudnia 1991 roku przywódcy 11 republik podpisali w Ałma-Acie protokół do porozumienia białowieskiego (z 8 grudnia) o utworzeniu Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP). Protokół podpisały wówczas: Ukraina, Białoruś, Armenia, Azerbejdżan, Kazachstan, Kirgistan, Mołdawia, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan. Podpisanie układu oznaczało faktyczne przypieczętowanie likwidacji ZSRR i wejście w nowy okres historyczny.

Do WNP nie weszły państwa bałtyckie i Gruzja (należała tylko w okresie 2003-2009), a później z powodu problemów na tle konfliktu karabaskiego, wystąpił Azerbejdżan (obecnie jest nadal członkiem WNP). Wyrazem słabości WNP stała się deklaracja ogłoszona przez prezydenta Putina o zniesienia ruchu bezwizowego, pomiędzy Rosją i krajami WNP. Wskazywało to, iż istnieją poważne problemy, które stawiały pod znakiem zapytania przyszłość WNP. Niebagatelne znaczenie w latach 90, posiadał również fakt, iż oprócz państw bałtyckich, kraje zrzeszone w GUUAM (Gruzja, Ukraina, Uzbekistan, Azerbejdżan, Mołdawia), zadeklarowały swoją chęć przystąpienia do NATO.

Po 2001 roku rola polityczna koncepcji GUUAM znacznie osłabła, kiedy Rosja okazała się cennym, sprzymierzeńcem w czasie wojny w Afganistanie oraz w dobie walki z międzynarodowym terroryzmem. Po pewnym czasie swoje związki z GUUAM, rozluźnił Uzbekistan (który zresztą jako ostatni kraj wstąpił do GUAM w 1999 roku) oraz inne kraje. W momencie wejścia oddziałów rosyjskich do Osetii Południowej 8 sierpnia 2008 roku, władze Gruzji zapowiedziały definitywne rozstanie z WNP. Tym samym inne kraje postsowieckie, takie jak Polska, Litwa, Łotwa i Estonia (obecni członkowie NATO), przypomniały Zachodowi o konieczności umożliwienia Gruzji i Ukrainie wejścia do NATO.

Po rozpadzie ZSRR poszczególne republiki sowieckie znalazły się w nowej sytuacji politycznej i gospodarczej. Od samego początku musiały się zmierzyć z poważnymi problemami, od których rozwiązania, zależał los istnienia ich dalszego bytu państwowego. Prawie wszystkie z tych nowych państw, stanęły naprzeciw poważnym problemom gospodarczym i narodowościowym. Było to również widoczne w przypadku państw bałtyckich.

Zmiany polityczne, jakie nastąpiły w ZSRR w 1991 roku, spowodowały, iż byłe republiki bałtyckie, okzały się słabo przygotowane do suwerennego bytu. Odrodzona Litwa, Łotwa i Estonia nie posiadały nawet tak podstawowych atrybutów niepodległości, jak własna armia, waluta, efektywnie chronionych granic, czy strategicznych systemów infrastruktury. Wprawdzie istniały żywe tradycje niepodległościowe, jednak wysoki odsetek ludności stanowili Rosjanie, niechętni wobec idei odłączenia się od Rosji.

Czynnikiem znacznie komplikującym nową sytuację była obecność Armii Radzieckiej oraz zaostrzanie się sprzeczności narodowościowych. W wyniku tego do głosu dochodziła ideologia nacjonalistyczna, posiadająca już w krajach bałtyckich pewne tradycje. Wzorcowym przykładem jest Łotwa, która posiada poważne problemy z wypracowaniem odpowiedniej polityki wobec mniejszości (głównie rosyjskiej).

Problem rosyjskiej mniejszości narodowej istnieje nie tylko na Łotwie, ale także w Estonii, na Litwie oraz na całym obszarze postsowieckim. Będzie to rzutować na przyszłość geopolityczną tych państw. Stojąc w obliczu zdominowania własnej tożsamości etnicznej przez „obce” elementy, kraje takie, jak Łotwa posuwają się czasem ku bardzo radykalnym środkom.

W poniższym opisie postaram się przedstawić kwestię obywatelstwa i „naturalizacji”. Do połowy października 1991 r. status prawny wszystkich stałych mieszkańców Łotwy był jednakowy. 15 października łotewski parlament przyjął rezolucję w sprawie reaktywowania praw obywateli Republiki Łotewskiej i zasad naturalizacji. Rezolucja podzieliła ludność państwa na dwie kategorie: obywateli (około 66% ludności republiki) i mieszkańców, nie posiadających obywatelstwa. Za kryterium uznano posiadanie obywatelstwa łotewskiego w 1940 r. (przez mieszkańców, bądź ich rodziców). Składało się to na zasadę ciągłości. Parlament szczegółowo określił prawa obywateli łotewskich i pozostałych (głównie Rosjan). Okazuje się, że osoby bez łotewskiego obywatelstwa nie mogą sprawować funkcji sędziów, notariuszy, czy ławników, ani pracować w policji, czy służbach celnych. Nie znajdą także zatrudnienia jako geodeci, strażnicy uprawnieni do noszenia broni, strażacy, pracownicy naukowi, dydaktyczni Łotewskiej Akademii Medycznej itd .

Jeżeli w przypadku państw bałtyckich Rosja zajmowała twarde stanowisko, otwarcie sprzeciwiając się wejściu tych krajów do NATO, to ambicje Ukrainy i innych państw zrzeszonych w dawnym GUUAM, muszą budzić z jej strony jeszcze bardziej zdecydowany opór. Budowa ogólnoeuropejskiego systemu bezpieczeństwa, obok stosunków z Rosją, stanowi jeden z priorytetów polityki zagranicznej Ukrainy. Udział w europejskich strukturach bezpieczeństwa jest uznawana za podstawową gwarancję zarówno własnej suwerenności, jak i bezpieczeństwa. Dla wiarygodności ukraińskiej polityki bezpieczeństwa, istotne znaczenie miały deklaracje rządu o woli pozostania państwem neutralnym i wolnym od broni jądrowej, jak również przystąpienie Ukrainy do Układu NPT.

Konkretną formę starań Ukrainy o zapewnienie sobie miejsca w zachodnich strukturach bezpieczeństwa, przyjął sojusz o nazwie GUUAM, w którym Ukraina odgrywała dominującą rolę. GUUAM jako polityczno-konsultatywne forum, powstało 10 października 1997 roku w Strasburgu na spotkaniu prezydentów Gruzji, Ukrainy, Azerbejdżanu i Mołdawii przy okazji obrad Rady Europy. Później 24 kwietnia 1999 roku do tej grupy dołączył Uzbekistan. W Waszyngtonie przyjęto zaś deklarację o głównych celach tej organizacji: wzmocnienie współpracy między tymi państwami, rozwijanie współpracy w ramach programu NATO – Partnerstwo dla Pokoju, współpraca w regulowaniu konfliktów i sytuacji kryzysowych, nierozprzestrzenianie broni jądrowej i współpraca w zakresie rozwoju korytarza transportowego na linii Europa-Kaukaz-Rosja. „Powstanie GUUAM nie posiada za cel przeciwstawiania się WNP, czy innym podobnym organizacjom” – głosiła oficjalna deklaracja państw sygnatariuszy tego sojuszu . Sama idea tej organizacji zgodnie z zamysłami członków sojuszu jest związana z sojuszem Bałtycko-Czarnomorskim. Nie wykluczono w przyszłości przyłączenia się do tego porozumienia Polski i państw bałtyckich na bazie powstałego w maju 1997 r. Bałtycko-Czarnomorskiego Sojuszu (w jego skład wchodzą Ukraina, Polska, Łotwa, Estonia i Litwa).

map_guuam

Na utworzenie GUUAM złożyło się szereg przyczyn, z których najistotniejsza dotyczy sprawy zależności od Rosji, a także postępującej dezintegracji gospodarczej na osi Rosja – WNP. Ukraina wskazuje na potrzebę rozwoju nowych dróg transportowych m. in. w celu eksploatacji surowców znajdujących się na Kaukazie. Terytorium Ukrainy mogłoby się wówczas stać ważnym miejscem tranzytowym w przesyle ropy naftowej i innych surowców. Pozwoliłoby to skrócić trasę przebiegu rurociągów dwukrotnie. Istniało już trójstronne porozumienie miedzy Ukrainą, Gruzją i Azerbejdżanem o utworzeniu transkaukaskiego korytarza transportowego na linii: Baku, Tbilisi, Odessa i Kijów. Projekt ten wykluczał alternatywne trasy przebiegu rurociągu przez Turcję, Rosję, bądź Iran. Rozwiązanie to dla państw sojuszu GUUAM, w tym również dla Polski, byłoby rozwiązaniem optymalnym.

Jeśli chodzi o strategiczną rolę Ukrainy, należy rozważyć jeszcze aspekt rywalizacji w tym regionie, pomiędzy Turcją i Rosją. Jedną z ważniejszych przyczyn kontrowersji pomiędzy obydwoma państwami jest spawa cieśnin czarnomorskich i żeglugi na tym terenie. Dla Rosji jest to jedyny szlak morski prowadzący na południe, dający dostęp do tzw. ciepłych mórz i krajów trzeciego świata. Przez cieśniny przechodzi ogromna ilość ładunków, niemal 85 proc. całej rosyjskiej wymiany handlowej. W sierpniu 1993 roku władze tureckie zapowiedziały, że zamierzają wprowadzić zmiany w zasadach tranzytu przez cieśniny czarnomorskie, motywując to względami bezpieczeństwa i wymogami ekologii. Turcja przedstawiła stronie rosyjskiej 59-punktowy regulamin tranzytu przez cieśniny i zapowiedziała, że nowe ustalenia wchodzą w życie od 1 lipca 1994 roku.

Rosjanie ostro zaprotestowali powołując się na konwencję z Montreux podpisaną w 1936 roku. Zaostrzenie zasad transportu morskiego przez Turcję w cieśninach czarnomorskich posiada dwie zasadnicze przyczyny. Pierwsza z nich dotyczy spraw ekologicznych. W wypadku zwiększenia żeglugi na tym odcinku, obszar ten przy zwiększonym wydobyciu ropy naftowej przez Rosję byłby w większym stopniu narażony na skażenie. Druga z przyczyn wyjaśnia rzeczywiste pobudki rządu tureckiego, nakładającego ograniczenia na przepływające przez cieśniny statki rosyjskie. Dotyczy to kaspijskiej ropy naftowej.

W rejonie Morza Kaspijskiego trwa nieustająca walka o wpływy pomiędzy Rosją, Turcją i innymi krajami regionu. Po upadku Związku Radzieckiego coraz bardziej znacząca i decydująca wydaje się być obecność w tym regionie międzynarodowych potentatów naftowych. Po trwających ponad rok uciążliwych targach, we wrześniu 1994 roku w Baku nastąpiło uroczyste podpisanie „kontraktu stulecia” pomiędzy Azerbejdżanem, a grupą ośmiu firm zagranicznych: czterech amerykańskich – Amoco (17 proc. udziałów), Unocal (11 proc.), Penzoil (9,9 proc.), McDermott (2,45 proc.) i po jednej angielskiej – British Petroleum (17 proc.), norweskiej – Statoil (8,5 proc.), tureckiej TPAO (1,75 proc.), saudyjskiej – Ramoco (2 proc.) i rosyjskiej – Łukoi (1 proc.).

Koszt rurociągu oceniono wówczas na 1,5-2 mld dolarów. Zatargi pomiędzy państwami tego regionu dotyczyły najczęściej rozmieszczenia rurociągów. Rosja opowiada się za starym rozwiązaniem (prowadzenie ropy do terminalu w Noworosyjsku), który jest nie do przyjęcia nie tylko dla Turcji, ale i państw zachodnich, Azerbejdżanu i szeregu państw muzułmańskich. Z tego powodu bardziej prawdopodobna wydawała się opcja turecka, mówiąca o trasie Baku-Ceyhan. W wypadku jednak możliwości zagarnięcia Kaukazu przez Rosję, wiele mogłoby się wtedy zmienić. Byłaby to także bolesna strata dla Turcji. Od dawna w ramach NATO zabiegano już o przychulność Gruzji celem dostarczania ropy znad Morza Kapsijskiego do Ceyhan nad Morzem Śródziemnym. Sojusz rosyjsko-ormiański, a także konflikt karabaski, przestał stanowić dla Rosji wystarczające gwarancje dla zabezpieczenia tras przepływu surowców energetycznych znad Morza Kaspijskiego.

Po rozpadzie Związku Radzieckiego na terytoriach byłych republik sowieckich – Gruzji, Armenii, Azerbejdżanu, Kazachstanu, Uzbekistanu, Kirgistanu, Tadżykistanu i Turkmenii, wytworzyła się skomplikowana sytuacja. Pod względem ilości występujących tam konfliktów na tle etnicznym i religijnym, jest to jeden z najniebezpieczniejszych regionów świata. Na obszarze tym zamieszkuje w przeważającej mierze ludność muzułmańska. W tym momencie trzeba zauważyć, że na terytorium samej Federacji Rosyjskiej zamieszkuje około 20 mln muzułmanów. W dłuższej perspektywie czasowej całkiem możliwe będą poważne konflikty cywilizacyjne na południowych krańcach Rosji i na obszarach Azji Środkowej, czy Kaukazu.

Po upływie kilku stuleci wyodrębnił się na tym obszarze, znany z historii obszar Azji Centralnej, odgrywający niegdyś niepoślednią rolę. Podstawą wyodrębnienia się tego regionu politycznego, pozostają przede wszystkim przekształcenia dotyczące etniczno-religijnego charakteru republik środkowoazjatyckich i ich kontaktów z krajami muzułmańskimi. W związku z tym przewidywano możliwość wpływu tego obszaru na sprawy regionalne, a nawet globalne. Było to związane przede wszystkim z kierunkami rozwoju skrajnych prądów ideowych w krajach muzułmańskich, w tym połączone ze zjawiskiem fundamentalizmu religijnego np. w Iranie.

Perspektywa umacniania się tendencji skrajnych, w tym skrajnych ruchów religijnych, nacjonalistycznych, propagowania wzorców politycznych, płynących z krajów islamskich, była postrzegana jako istotne niebezpieczeństwo dla porządku międzynarodowego, opartego na wzorcach zachodnich. Obawa przed ewentualnym rozszerzeniem się i umocnieniem wspomnianych powyżej zjawisk na terenach poradzieckich była również żywa w Rosji. W tym przypadku nastąpiła zbieżność interesów dwóch, uprzednio przeciwstawnych światów: Zachodu, reprezentowanego przez wysoko rozwinięte kraje kapitalistyczne i Wschodu, uosabianego przez Rosję.

Azja Środkowa od tysiąca lat była terenem zamieszkałym przez ludy tureckie oraz obszarem ekspansji, opartym głównie na tureckim elemencie etnicznym. Liczne plemiona koczownicze o dużej aktywności politycznej, wojskowej i demograficznej tworzyły z czasem, w ciągłym parciu na zachód, organizmy państwowe: chanaty, kaganaty i emiraty. Wielokrotnie walczyły one ze sobą, rywalizowały o wpływy i dominację, zwalczały się, bądź wchodziły w mniej lub bardziej trwałe sojusze. Niekiedy tworzyły rozległe terytorialnie związki wielu plemion i klanów, jednoczone były pod władzą dominujących na danym obszarze dynastii. W pewnych okresach znajdowały się one w granicach potężnych imperiów, osmańskiego, perskiego, bądź kalifatu arabskiego.

Zdarzały się w historii momenty, kiedy dany organizm państwowy obejmował swym zasięgiem ziemie od Oceanu Atlantyckiego poprzez Afrykę Północną, Azję Centralną, Afganistan i zachodnie Chiny (Imperium Ummayadów). Rdzenna ludność zamieszkująca obszary Azji Środkowej, pozostawała etnicznie powiązana z ludnością Turcji, Iranu, czy Afganistanu. Obecnie te kraje pretendują do odegrywania roli hegemona w regionie. Turcja ze względu na mieszkającą na tym terenie ludność pochodzenia tureckiego, pragnie rozszerzenia swych wpływów na te kraje, podobnie jak to było w okresie imperium osmańskiego (nawet pojawiająsię głosy o utworzeniu tzw. Turanu).

Z punktu widzenia Rosji jest to niedopuszczalne. Podobnie Iran pretenduje do wzmocnienia swych wpływów wśród ludności muzułmańskiej, a to głównie poprzez rozprzestrzenianie rewolucji islamskiej. Rosja dawny hegemon w tym regionie, świadoma jest strategicznego i ekonomicznego znaczenia tego obszaru. Z pewnością nie pozwoli pozostanie poza polem tej „wielkiej gry” mocarstwowej. Ze względu na swoje zasoby, region Morza Kaspijskiego zwraca uwagę nie tylko państw regionalnych, czy Rosji, ale także państw zachodnich. Oprócz ropy, na terytorium Turkmenistanu, znajdują się bogate złoża gazu ziemnego. Podobnie dużą rolę w rozwoju tego regionu, odgrywają wielkie koncerny naftowe.

Teren Azji Środkowej od lat 90, stał się obiektem rywalizacji trzech państw: Rosji, Turcji i Iranu. W tym miejscu warto przyjrzeć się stosunkom rosyjsko-tureckim, a także rosyjsko-irańsko-tureckim, aby lepiej zrozumieć uwarunkowania geopolityczne tego regionu. Do roku 1992 wzajemne stosunki rosyjsko-tureckie były właściwie poprawne, ale od tego okresu datuje się ich stałe pogarszanie. Zdaniem większości politologów tureckich, Rosja realizuje strategię przywrócenia swej hegemonii na Kaukazie i w Azji Środkowej. Gdyby Rosji udało się zrealizować ten cel, podstawy bezpieczeństwa narodowego Turcji zostałyby poważnie zagrożone. Gdy w maju 1992 roku podczas wizyty premiera Turcji – Sulejmana Demirela w Moskwie podpisano turecko-rosyjski Układ o podstawach stosunków wzajemnych, wydawać się mogło, że wszystko jest w najlepszym porządku. Tym bardziej, że obydwa kraje uznały siebie jako „zaprzyjaźnione”. Obecnie formułowana przez niektórych Turków idea panturkizmu, obejmująca swym zasięgiem ludy turkojęzyczne od Bałkanów na zachodzie, aż do wschodnich prowincji Chin i Mongolii na wschodzie, dąży do przywrócenia świetności dawnego imperium osmańskiego i stworzenia wielkiego Turanu, czy w mniejszym zakresie Turkiestanu (wraz z państwami Azji Środkowej).

Bezpośrednią przyczyną nagłego ochłodzenia w stosunkach turecko-rosyjskich były wydarzenia w Górnym Karabachu oraz sytuacja w Bośni i Hercegowinie. W okresie przesilenia na froncie w Górnym Karabachu, głównodowodzący Zjednoczonych Sił Zbrojnych WNP, marszałek Jewgienij Szaposznikow zasugerował, że ewentualna interwencja wojsk tureckich, mogłaby zakończyć się wybuchem trzeciej wojny światowej, a rosyjski minister obrony gen. Paweł Graczow powiedział, że Rosja bierze nawet pod uwagę użycie bronii jądrowej. Ze swej strony Turcja zarzuciła Rosji, że próbuje wskrzesić ducha carskiego ekspansjonizmu, a gen Dogan Gures powiedział, że Rosja jest groźniejsza, niż Związek Radziecki w okresie zimnej wojny.

Wzajemne sprzeczności między Turcją i Rosją znajdują odbicie w regionalnych konfliktach etnicznych i religijnych, gdzie obie strony podburzają często zwaśnione ludy, chcąc w konsekwencji podkopać pozycje geostrategiczną rywala. Rosja prowadzi przyjazną politykę wobec Kurdów, Ormian, współpracuje z Iranem, który chce podkopać pozycje Azerbejdżanu. Turcja natomiast wspiera wszystkie ludy turkojęzyczne, popiera separatystów czeczeńskich (a także Tatarów, Baszkirów i Jakutów), prowadzi własną politykę w Azerbejdżanie.

Wpływy Turcji w byłych republikach radzieckiego pozostają coraz bardziej widoczne. W formujących się państwach Azji Środkowej, z których wszystkie poza Tadżykistanem, mają rodowód turecki, Turcja poszukuje nowych możliwości dla inwestycji, wymiany handlowej, nowych wpływów politycznych, czy kulturalnych. Nawiązując do tego premier Demirel zaproponował utworzenie unii państw tureckich, a także wspomniał o możliwości opuszczenia strefy rublowej przez te republiki. W Turcji coraz bardziej popularne stają się hasła nacjonalistyczne, a nawet szowinistyczne. Gdyby w przyszłości doszły do władzy ugrupowania o charakterze nacjonalistycznym, z pewnością jeszcze bardziej idea panturecka zyskałaby na znaczeniu. A takich powodów jest aż nadto wiele. Na oczach obywateli Turcji odradzają się społeczności tureckie na wielkich obszarach – od terenów byłej Jugosławii aż po Irak, Chiny i Syberię. Prasa turecka z dumą informuje, że język turecki jest, według UNESCO, piątym w kolejności najczęściej używanym językiem na świecie. Coraz powszechniej głoszona jest opinia, że wiek XXI będzie, jak to określił prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew w czasie wizyty w Turcji we wrześniu 1994 roku, wiekiem Turków.

Obecnie polityka Turcji skierowana jest bardziej w stronę byłych republik na Kaukazie, czy w Azji Środkowej, aniżeli w stosunku do samej Rosji. Poza interesami handlowymi, Turcja nie jest zainteresowana w tworzeniu jakiegoś przymierza z Rosją. Turcja już znacznie bardziej zainteresowana jest ludami tureckimi zamieszkującymi tereny FR (Jakuci, Baskirzy, Tatarzy, Gaugazi). Sformułowanie przez Turcję odpowiedniej polityki wobec tureckich narodów zamieszkujących FR, będzie miało w przyszłości duży wpływ na wzajemne stosunki między obydwoma krajami.

Turcja będzie zmuszona przemyśleć bardzo dokładnie własne relacje z tymi grupami etnicznymi, zwłaszcza w Rosji właściwej, gdzie tendencje separatystyczne stanowią jeden z najistotniejszych problemów Moskwy. Rosja uzna zapewne rolę Turcji za konstruktywną, o ile Ankara zdecyduje się na politykę dystansu wobec ruchów separatystycznych wśród ludności o rodowodzie tureckim w samej Rosji.

To jak będą wyglądać w przyszłości stosunki Rosji z Turcją, będzie miało również duży wpływ na politykę Iranu wobec Rosji i wzajemnie. Ekspansja Turcji w regionie, czy szerzej Stanów Zjednoczonych, może spowodować zbliżenie rosyjsko-irańskie, tym bardziej, że Irańczykom może odpowiadać taki układ. Otrzymują oni znaczne ilości broni z Rosji, a wielu specjalistów wojskowych szkoli Irańczyków. Poza tym obydwa państwa prowadzą podobną politykę wobec Azerbejdżanu i nie chcą rurociągów przechodzących przez Turcję. Polityka Iranu wobec Rosji różni się znacznie od nastawienia tureckiego. Składają się na to wszystko przede wszystkim: całkiem inne stosunki z Zachodem oraz rozbieżności irańsko-tureckie w regionie, posiadające także swoje głębokie przyczyny historyczne. Jakkolwiek Rosja należy do innego kręgu cywilizacyjnego, Iran patrzy na nią głównie jako na potencjalnego sojusznika w walce z Zachodem.

Iran zobowiązał się ograniczyć szerzenie islamskiej rewolucji na terenie byłych republik radzieckich. Kraj ten uchodzi za centrum fundamentalizmu islamskiego, który przygotowuje podstawy do stworzenia światowej unii wyznawców islamu, a nawet ostatecznej rozprawy z konsumpcyjną kulturą Zachodu. Tym niemniej ze względów strategicznych stara się unikać konfrontacji z Rosją, tym bardziej, iż na terenach postradzieckich w Azji Środkowej, przeważają sunnici i ludy turkojęzyczne.

Pozyskanie Rosji w walce z Zachodem miałoby być kolejnym krokiem w walce z Zachodem. W latach 90, fundamentalizm islamski był promowany w byłych republikach radzieckich. W ramach jednak strategicznego porozumienia, ajatollahowie mogli zaprzestać ideowej infiltracji byłych sowieckich republik. W zamian otrzymają rosyjską pomoc w zdominowaniu Zatoki Perskiej.

Na początku 1997 roku irański minister spaw zagranicznych wystąpił z publicznym oświadczeniem, w którym nadał Rosji tytuł i funkcję najistotniejszego strategicznego partnera Iranu. W tym samym roku powołano rosyjsko-irańską komisję gospodarczą, podpisano umowy na zbudowanie nowoczesnej sieci telekomunikacyjnej, która połączy Teheran z ważniejszymi miastami Wspólnoty Niepodległych Państw, rozpoczęto wspólne poszukiwania ropy naftowej, założono towarzystwo żeglugowe na Morzu Kaspijskim oraz zaplanowano budowę portu rzecznego w Olji nad Wołgą. Wszystkie przedstawione przykłady świadczą o pogłębiającej się współpracy Rosji i Iranu. Najważniejszym jednakże czynnikiem, przyciągającym Iran ku Rosji jest znaczna pomoc wojskowa w postaci sprzętu i naukowców, a nawet technologii jądrowych.

Irańska polityka wobec Rosji znajduje swoje odbicie w Tadżykistanie, czy Azerbejdżanie. Irańczycy postanowili przynajmniej ograniczyć rozszerzanie rewolucji islamskiej na terytoriach byłych republik sowieckich, ale nie wycofali się z tego regionu, czego wyrazem są częste napięcia na linii Ankara-Teheran. Iran jest przekonany, że to on jest reprezentantem kultury w Azji Środkowej. Starają się argumentować, że jeśli turecki był językiem urzędowym w Azji Środkowej, to językiem kultury, aż do okresu sowieckiej okupacji był perski. Największe wpływy irańskie obserwuje się w Tadżykistanie, w którym obowiązuje język blisko spokrewniony z perskim, a większość Tadżyków podkreśla swoje irańskie pochodzenie.

Po rozpadzie ZSRR turecko-irańska rywalizacja dawała się zauważyć niemal we wszystkich postsowieckich republikach muzułmańskich. Niebawem jednak stało się oczywiste, iż na pomoc gospodarczą potrzebne będą znacznie większe sumy. Jako pierwsza Turcja zdecydowała się zaangażować w sprawy Azerbejdżanu, uznając niepodległość tego kraju.

Teheran uważał, że Ankara postąpiła w tej sprawie zbyt pochopnie. W niedługim czasie rząd irański postanowił jednak nawiązać stosunki z Azerbejdżanem, aby nie dać się zdystansować Turcji umacniającej swe pozycje w Baku. Iran jest blisko spokrewniony pod względem religijnym z Azerbejdżanem, bowiem w północnej części Azerbejdżanu zamieszkują przede wszystkim szyici (relacja miedzy szyitami a sunnitami w Azerbejdżanie wynosi 2:1). Nie oznacza to jednak, aby współpraca między obydwoma krajami układała się dobrze. Istotną kwestią pozostaje także to, iż Iran zaniepokojony jest możliwym oddziaływaniem niepodległego Azerbejdżanu na sprawy północnej części Iranu.

Pierwszy prezydent w niepodległym Azerbejdżanie Elczibej oświadczył: „Powstanie niepodległej państwowości w Azerbejdżanie Północnym będzie sprzyjało wolności na południe od granicy”. Takie oświadczenie nie spodobało się Iranowi. Azerowie w Iranie, zamieszkujący północne regiony kraju stanowią aż 17 proc. ogółu ludności kraju. Poza tym Azerowie mieszkający w Azerbejdżanie są lepiej wykształceni, aniżeli ich pobratymcy w Iranie, prezentują wyższy stopień świadomości narodowej. Posiadają rozwinięte instytucje kultury i nauki, rodzimą warstwę urzędniczą, aktywne i zorganizowane życie polityczne. Obecna polityka Azerbejdżanu zmierza więc do reaktywowania tzw. Wielkiego Azerbejdżanu.

Rosja, starając się zdominować cały Kaukaz, znajduje w czynniku azerskim, sojusznika w Iranie. Obydwa państwa nie będą chciały pozwolić na odrodzenie się idei Wielkiego Azerbejdżanu. Taka sytuacja geopolityczna jeszcze bardziej mogłaby pokrzyżowac plany Rosji na rynku surowców kaspijskich. Z racji tego, że Azerbejdżan tradycyjnie ciąży ku Turcji (popiera plan rurociągu przechodzącego przez Turcję z pominięciem terenów FR), taka sytuacja oczywiście jest niekorzystna dla Rosji.

W przypadku Iranu, urzeczywistnienie marzeń Azerów, mogłoby zagrozić podstawom samego państwa irańskiego, bądź doprowadzić do destabilizacji kraju (w Iranie Persowie stanowią jedynie 46 proc.), a nawet regionu.

Charakterystyczna była postawa Iranu wobec konfliktu, który toczył się w Górnym Karabachu między Ormianami, a Azerami. W tym konflikcie Teheran formalnie zajął stanowisko neutralne, ale oficjalnie wyraził zaniepokojenie zajęciem przez karabaskich Ormian terytoriów w pobliżu granicy azerbejdżańsko-irańskiej. Iran nie przyłączył się także do tureckiej blokady Armenii. W ten sposób doszło do paradoksalnego sojuszu, kiedy Iran, promujący idee islamskiej rewolucji, zdecydował się zachować bardziej przychylną neutralność względem chrześcijańskiej Armenii, a nie Azerbejdżanu. Tym niemniej po bliższej analizie, postawa takla może wydać się zrozumiała. Powiązania azersko-tureckie, obecność Turcji w NATO, stanowią większe zagrożenie dla Iranu, aniżeli sojusz rosyjsko-ormiański. Podobnie wpisuje się to lepiej w retorykę walki z konsumpcyjną kulturą Zachodu. W tym ujęciu świeckie rządy tureckie mogą uzasadniać taki wybór geostrategiczny Iranu względem Turcji i Azerbejdżanu.

Swoje wpływy w regionie Azji Środkowej, posiada także Arabia Saudyjska. Zainteresowanie Arabii Saudyjskiej rozwojem sytuacji w południowych republikach poradzieckich posiada wymiary religijne, ideologiczne oraz polityczne. Nie bez znaczenia pozostają również aspekty gospodarcze, związane głównie z ropą naftową. Rola tego państwa w świecie muzułmańskim jest wyjątkowa. Jako strażnik świętych miejsc islamu, uważana jest za kraj o specjalnym znaczeniu. Do Mekki i Medyny przybywają co roku liczne rzesze pielgrzymów (1,4 mln w 1994 r.), w tym od kilku lat również z terenów byłego ZSRR. Iran, Arabia Saudyjska i Turcja reprezentują trzy różne wzorce polityczne, które u progu niepodległości, mogły być przydatne w tworzeniu struktur państwowych przez muzułmańskie republiki poradzieckie. Najczęściej przywoływano model turecki.

Model turecki wskazuje na próby budowania zachodniej państwowości, zachowania rozdziału religii od państwa, poparcia dla wolnorynkowej gospodarki, czy współpracy gospodarczej z wysoko rozwiniętymi państwami europejskimi. Iran zaś promuje ideę republiki islamskiej, poza tym posiada ambicje, aby stać się państwem rozgrywającym, spełniającym rolę istotnego pośrednika w regionie. W sferze rządów proponuje teokratyczny model. W przypadku Arabii Saudyjskiej, jest raczej tylko postrzegana jako ekspansywne centrum religijne i gospodarcze, ale nie jest brana pod uwagę jako model do naśladowania.

W republikach poradzieckich można zaobserwować tendencje do odradzania się islamu i jego coraz większą obecność w życiu społecznym, wyrażającą się m.in. w budowie meczetów, powstawaniu nowych szkół religijnych (medres), napływie publikacji, w tym Koranu oraz popularyzacji pielgrzymowania do Mekki i Medyny. Znaczna skala tych zjawisk jest możliwa dzięki wydatnemu finansowemu wsparciu ze strony państw muzułmańskich, przede wszystkim Arabii Saudyjskiej. Nie oznacza to jednak, aby ludność bezkrytycznie przejmowała saudyjski sposób rozumienia religii i państwa. Podobnie z dystansem podchodzi się do wpływów irańskich.

Podsumowując, upadek ZSRR w 1991 roku, doprowadził do wytworzenia się późni geopolitycznej na dużych terytoriach Eurazji, którą w nowych warunkach politycznych, społecznych, gospodarczych, próbują na nowo zagospodarować Rosja, kraje zachodnie, Turcja, Iran i inne kraje. W przypadku krajów zachodnich, część z tych projektów zrealizowano. Jako przykład można wskazać kraje bałtyckie, któe wraz z Polską przystąpiły do NATO w 1999 roku. Kolejnym projektem zachodnim na terenach poradzieckim jest idea GUUAM, która jednak po 11/9, została odstawiona na dalszy plan. Obecnie nadal największą siłę oddziaływania na terenach poradzieckich posiada Rosja, która m.in. poprzez WNP, Unię Euroazjatycką, próbuje odtworzyć swoje dawne wpływy. W obecnej sytuacji brakuje jej jednak odpowiedniego spoiwa ideologicznego, jak to było wcześniej w przypadku komunizmu. Podkreślając nadbudowę religijną, czy etniczną, dynamizuje jednocześnie podobne procesy, zachodzące w społeczeństwach muzułmańskich. Wyraża się to w silnym wpływie takich krajów jak Turcja, Iran, czy Arabia Saudyjska.

Opracowanie: Marcin Pietrzyk

Artykuł pierwotnie pochodzi z 2000 roku, drobne zmiany wprowadzono w 2008 i 2014 roku.

Bibliografia

1. Olgan Bekar – Trudne sąsiedztwo (stosunki turecko-rosyjskie) – „Eurazja”, nr 5-6 1994, ss. 42-47

2. Borys Parachoński – Formirowanie modeli regionalnogo sotrudniciestwa w sistemie GUUAM – „Centralnaja Azja i Kawkaz” – http://www.ca-c.org

3. Magdalena Opalska, Borys Cylewicz, Piotr Dutkiewicz – Kwesia obywatelstwa i konflikty narodowościowe w krajach bałtyckich – „Eurazja” 1995, nr 3, ss. 61-76.

4. Zbigniew Leszczyński – Układ stosunków Niemcy-Polska-Rosja-Ukraina – „Polityka Wschodnia” nr 2/1996, ss. 67-85.

5. Wojciech Kosiedowski – Transformacja gospodarcza Litwy, Łotwy i Estonii – „Polityka Wschodnia” nr 2/1996, ss. 85-99.

6. Graham Fuller – Turcja wobec Wschodu – „Eurazja”, nr 5-6 1994, ss. 130-144

7. Grzegorz Górny – Armenia-skazani na Rosję – „Eurazja”, nr 5-6 1994, ss. 78-84

8. Tadeusz Świętochowski – Azerbejdżan-kraj pogranicza – „Eurazja”, nr 5-6 1994, ss. 72-77.

9. Tadeusz Świętochowski – Azerbejdżan i Rosja (kolonializm, islam i narodowość w podzielonyj kraju) – Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk – Warszawa 1998.

10. Źródło mapy: GUUAM

Zobacz także:
Walki w Osetii Pd. Gruzja wycofa wojska z Iraku
USA obawiają się ataku ze strony Rosji?

US warns Russia over Georgia crisis

Vital oil route ‚set to reopen’

Coraz więcej powodów, by obawiać się Rosji

Polska stoi przed ryzykiem ataku

Porównaj:

Rosja/ Żyrinowski składa propozycję sojuszu Rosja-Turcja-Iran

Turcja zaprasza Rosję do projektu gazociągu Nabucco