FILM „KAMIENNA CISZA” – DYSKUSJA W KINIE LUNA. KEME 1/2008

„KAMIENNA CISZA” – DYSKUSJA W KINIE LUNA.

5 grudnia 2007 roku po projekcji filmu odbyła się dyskusja w kinie Luna w Warszawie.

Krzysztof Kopczyński – producent i reżyser
Jacek Petrycki – operator
Hanna Polak – operatorka
Nooria Habebi – tłumaczka
Prowadzenie dyskusji – Iwona Kurz

Przedstawienie gości –

Dorota Rozowska (kierownik produkcji)

Krzysztof Kopczyński (reżyser i producent) – Chciałbym podziękować zespołowi Eureka Media, pracownikom kina Luna i Redakcji Form Dokumentalnych Programu 1 TVP za to, że mogliśmy się dzisiaj z Państwem spotkać. Dziękuję za przybycie i oddaję głos Iwonie Kurz.

Iwona Kurz (prowadzenie dyskusji) – Ja mam kilka pytań, myślę też, że Państwo później będą mieli swoje pytania. Chciałabym zacząć od bardzo prostej sprawy, mianowicie od planszy BBC. W kwietniu 2005 roku BBC nadaje informację o Afganistanie. I co się dzieje dalej? Słuchacie BBC, dowiadujecie się o tym, że ta kobieta została zabita w Afganistanie? I jedziecie od razu do Afganistanu?

Krzysztof Kopczyński – Na początku maja 2005 roku byłem w Moskwie i prowadziliśmy tam zajęcia – warsztaty dla studentów polskich i rosyjskich. W Moskwie te warsztaty się skończyły i spotkałem się z Beatą Dzianowicz. Polecieliśmy z Moskwy do Kabulu na dokumentację do filmu „Latawce”. Mieliśmy się spotkać na lotnisku Szeremietiewo i polecieć dalej do Kabulu. Miał przylecieć do nas także Jacek Petrycki, aby zrobić zdjęcia dokumentacyjne do wspomnianego filmu „Latawce”. Ostatniej nocy w Moskwie przyśnił mi się anioł. Zwrócił się do mnie w języku angielskim, mówiąc: „Krzysztofie, cieszę się, że jesteś odnoszącym sukcesy producentem polskich filmów dokumentalnych, pewnie chcesz być prawdziwym filmowcem, dlatego powinieneś być też reżyserem”. I anioł zniknął.

Spotkałem się z Beatą Dzianowicz na lotnisku Szeremietiewo, samolot był opóźniony o 12 godzin. Wtedy Beata pokazała mi plik wydruków, ponieważ wiedziała, że ja w Moskwie nie będę miał czasu zajmować się Afganistanem. To była właśnie ta informacja z BBC, którą widzieli Państwo na pierwszej planszy. Kiedyśmy dotarli do Kabulu, spytaliśmy naszego tłumacza, czy w to miejsce [Spingul] można się dostać. Samolot z Kabulu do stolicy prowincji (gdzie miało miejsce morderstwo Aminy ) latał w poniedziałki, środy i piątki – lot trwał ponad godzinę. Stwierdziliśmy, że skoro Jacek Petrycki będzie w Kabulu, to zaproponujemy mu, aby poleciał z nami. Ponieważ słabo znałem wtedy Jacka Petryckiego, poprosiłem biuro w Warszawie, aby przekazano mu, żeby wziął ze sobą buty górskie. Kiedy Jacek Petrycki przyleciał do Kabulu, powiedział, że ma ze sobą buty, które na krótko przed śmiercią ofiarował mu Krzysztof Kieślowski.

Jacek Petrycki (operator) – Początek bardzo ciekawie brzmi. Faktycznie poszliśmy do wioski, wydało nam się to fantastycznym początkiem na film. Musieliśmy także wracać około 700 km samochodem przez góry, zerwane drogi, rzeki, co jeszcze bardziej zachęciło nas do kręcenia tego filmu.

Iwona Kurz – Ja także dowiedziałam się, że miał to być film o miłości. Ale wydaje się, że została tylko piosenka o miłości.

Krzysztof Kopczyński – Chciałem, aby to był film o miłości, dopóki się nie zorientowałem, że nim nie będzie. Moim zdaniem, nie jest to film o miłości, ale o zakłamaniu i dochodzeniu do prawdy. Ale to lepiej, miłość jest nudna, zakłamanie lepiej pasuje do tego filmu.

Iwona Kurz – Już w pierwszej części filmu możemy zwrócić uwagę na istotną kwestię, czyli rolę tłumaczy. Moje wrażenie z filmu było takie, że oglądamy zobiektywizowany obraz Afganistanu, ale poprzez rolę tłumaczy – rozmówców, którzy wyciągają wersję wydarzeń od świadków. Jestem bardzo ciekawa jak to wyglądało na planie. Tłumacze znali tę kulturę dużo lepiej niż reszta ekipy.

Nooria Habebi (tłumaczka) – Na początku było bardzo trudno otrzymać jakąś informację, czy dowiedzieć się prawdy. Najpierw musiałam się zaprzyjaźnić z tymi osobami. Później, kiedy zaczynałam z nimi rozmawiać, to naprawdę im współczułam, bowiem jestem osobą wrażliwą. Niektórzy byli ukarani, ale byli niewinni. Kiedy mówiłam przyjaźnie, to oni zaczynali mówić prawdę. Tak naprawdę to nie wydaje się, aby ta kobieta spała z tym mężczyzną.

Iwona Kurz – My, widzowie, nie słyszymy tak naprawdę wymiany zdań między tłumaczami i rozmówcami, to taka rozmowa, która się toczy pomiędzy tłumaczami i mieszkańcami wioski..

Hanna Polak (operatorka) – Staraliśmy się pokazywać tłumaczy, to znaczy ujawniać ich głos, aby nie być posądzonym o jakiekolwiek manipulacje, kosztem także pewnych efektów wizualnych (można by to na przykład przykryć ładnymi obrazkami) – tak jak to było w ostatniej scenie filmu. Dzięki temu Państwo naprawdę widzieli, że to miało miejsce i że to były prawdziwe emocje.

Iwona Kurz – W tym filmie ciekawa jest także perspektywa nieobecności Aminy (zgodna z metaforycznym tytułem filmu). Zastanawiam się, czy próbowaliście dotrzeć do kogoś, kto mógłby tę perspektywę przedstawić? Czy to mogło w jakikolwiek sposób zaistnieć? Pojawia się tylko ta dziewczynka [Gulsima], ale chodzi mi o perspektywę, która mogłaby być zwerbalizowana.

Krzysztof Kopczyński – Ta dziewczynka jest młodszą siostrą Aminy. Mogę powiedzieć, w jaki sposób nagrywaliśmy wywiad z dwiema matkami w wiosce. Byliśmy tam bardzo krótko, tylko parę godzin, w składzie Beata Dzianowicz, Jacek Petrycki, afgański tłumacz, afgański dźwiękowiec i ja. To było kilka dni po tym, jak Amina została zamordowana i sytuacja była dosyć traumatyczna. Mieszkańcy tej wsi nie wiedzieli, co się wydarzy. Siedemnastu mężczyzn siedziało w więzieniu. My byliśmy dla nich cudzoziemcami. Kiedy tam przyszliśmy, wszyscy mężczyźni, zawiadomieni pewnie przez jakiegoś gońca, czekali na nas przy meczecie. Musiałem wygłosić do nich przemówienie. Najpierw powiedziałem, że jesteśmy z Polski. Zobaczyłem, że to im nic nie mówi. Potem powiedziałem, że jesteśmy z Europy. Ale to też im nic nie mówiło. Powiedziałem: „Nie jesteśmy Amerykanami” i coś już zadziałało, potem, że jesteśmy z kraju, który bardzo długo walczył z Rosją. Tutaj już zauważyliśmy odruchy sympatii. Aby przeprowadzić wywiad z matkami, musieliśmy mieć zgodę mężczyzn ze wsi Aminy. Oni cały czas pilnowali matek, podsłuchiwali, co one mówią. Byli jakoś obecni w czasie tych wywiadów. Dla nas wielkim odkryciem było to, że kiedy Beata Dzianowicz rozmawiała z matką Aminy, ona nie chciała, aby jej współczuć z tego powodu, że jej córka została zamordowana, ale dlatego, że popełniła grzech. I tutaj było takie nieporozumienie w sprawie tego współczucia.

Jacek Petrycki– Ona też [Nooria], mimo tego, że od paru lat jest już w Polsce, myśli w tych kategoriach. Mówi, że niektórzy byli ukarani niesprawiedliwie, to znaczy, jeśli ponieśli karę, ale nie dopuścili się występku według prawa koranicznego.

Zapis fragmentu dyskusji: Marcin Pietrzyk

Tekst nieautoryzowany, publikowany za zgodą Eureka Media.

—————————————————————

Kwartalnik Emiddle East nr 1/2008.

Dział: STOSUNKI SPOŁECZNE.

kweme_1_2008